O naszym patronie

„… Jesteśmy w pół drogi. Droga pędzi z nami bez wytchnienia. Chciałbym i mój ślad na drogach ocalić od zapomnienia”.

                  K.I. Gałczyński
Więcej...

Kontakt

Tel.: +48 606 233 284

Adres: Jerzmanowice 84 B

32-048  Jerzmanowice

Więcej...

Marzena Stech - żona

Trudno jest opisać Grzegorza w kilku słowach…

Jego zainteresowania były bardzo różne, od sportu poprzez historię, religię, medycynę i politykę do astronomii i zagadnień czasu. Był filozofem, bacznym obserwatorem rzeczywistości, myślicielem zawsze wyprzedzającym co najmniej o jeden krok czas, w którym żył. Był uosobieniem spokoju, a w pracy zawodowej bardzo twardym „rozgrywającym”…

Przede wszystkim jednak, był bardzo skromnym człowiekiem. Nosił w sobie przekonanie, że każdy człowiek ma do wypełnienia jakąś rolę w życiu prywatnym i społecznym. Gdy słyszał pochwały zdziwiony powtarzał, że przecież nic wielkiego nie robi, że nie pomaga więcej niż inni, nie daje innym więcej szans niż dają inni, że wypełnia jedynie to, do czego jest powołany, co jest jego obowiązkiem i co musi robić dobrze. Swoją pracę traktował jako służbę, a sukcesy postrzegał jako rezultat wspólnych wysiłków wszystkich partnerów realizowanych przedsięwzięć, współpracowników i przełożonych. On tak po prostu, w miarę swoich możliwości i umiejętności zmieniał świat na lepsze. Zaczynał od siebie, wypełniając swoje powinności najlepiej jak potrafił, ponieważ uważał, że żeby zmienić świat, należy zacząć od siebie, od „swojego podwórka”.

Wyznawał jednak zasadę, że „aby móc bardzo intensywnie pracować, należy bardzo dobrze odpoczywać” dlatego pracy i ważnych spraw zawodowych nie przynosił do domu, nie obciążał nimi rodziny. Dom był jego skałą, ostoją, źródłem regeneracji. W każdej wolnej chwili zajmował się ogrodem, uprawiał winorośl i hodował pszczoły. Uwielbiał słońce! Zimę "przeczekiwał", próbował ją polubić biegając na nartach lub obserwując płomienie tańczące w domowym kominku ale rozkwitał na wiosnę wraz z pierwszymi promieniami słońca i kwiatami, a potem przez całe lato delektując się ciepłem, słońcem, długim dniem "ładował baterie". Lubił piesze wycieczki, jeździliśmy na rowerach i nad wodę ponieważ uwielbiał pływać i spacerować po piasku... Sport był jedną z Jego rozlicznych pasji.

Wierzył w młodych ludzi. Podziwiał ich zapał, otwartość, spontaniczność, przebojowość i wiarę w sukces. Chętnie powierzał im obowiązki i dyskretnie wspierał. Być może ta jego „pochwała młodości” sprawiała, że sam nie poddawał się upływowi czasu, jakby metryka o nim zapomniała.

Swoje dzieci i wnuki kochał ponad życie

Ogromną rolę w Jego życiu odgrywały również polityka i historia. Bardzo dużo czytał. Był dumny, że jest Polakiem. Marzył o silnej Polsce. Wierzył, że kiedyś będzie mocarstwem opartym o wartości moralne, autorytety i patriotyzm. Słowa: "Bóg, Honor i Ojczyzna" wiele dla niego znaczyły. Chciał, by dla młodzieży nie były to tylko puste słowa z podręczników historii, ale wyraźna wskazówka, jak należy żyć.

Jego rodzinne korzenie sięgały Lwowa, marzył, że kiedyś Lwów wróci do Polski, a my przeniesiemy się tam całą rodziną…, ale... życie napisało inny scenariusz i "Może kiedyś, innym razem, Dziś na razie nie...(...) W każdym razie dzisiaj nie..."... *

To był zaszczyt spotkać Go na swojej drodze!

Marzena